ENGZaloguj

Moje zdjęcie nr 19

Imię i nazwisko: Marcin Pyć 03-10-2022 21:12 (czasu letniego)

Miejsce zamieszkania: Stalowa Wola

E-mail: admin@mpyc.pl

Facebook:

Kod QR do moich danych kontaktowych

V-card (kod QR):

"Człowieka z charakterem pociąga to co jest trudne, ponieważ dopiero w zmaganiach z trudnościami potrafi uświadomić sobie własny potencjał"

BLOG TURYSTYCZO- KRAJOZNAWCZY- MARCIN PYĆ

Logo bloga BTK MP

Autor wpisu: Marcin Pyć Data wycieczki: 05.08.2019 [Cofnij]

Tytuł wpisu:

Wycieczka w Beskidzie Żywieckim na trasie Przełęcz Krowiarki- Babia Góra [K.G.P.]- Markowe Szczawiny

Zrealizowana trasa:
Przełęcz Krowiarki/Lipnicka (1012)- szlak czerwony- Sokolica (1367)- Kępa (1521)- Zamków (1572)- Gówniak/Wołowe Skały (1617)- Mały Garb Niżni (1660)- Mały Garb Wyżni (1675)- Babia Góra/Diablak (1725) [Królowa Beskidów i Matka Niepogody/Najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich]- Pośredni Grzbiet- Przełęcz Lodowa/Zimna (1606)- Kościółki (1620)- Przełęcz Brona (1408)- szlak czerwony- Schronisko PTTK „Markowe Szczawiny”
Długość trasy: 7,6km Przewyższeń (suma podejść): 709m Czas przejścia: 7godz.

Zdjęcie małe Szlak na Kępę
Zdjęcie małe Szlak na Kępę
Zdjęcie małe Szlak na Kępę
Zdjęcie małe Szlak na Kępę
Zdjęcie małe Szlak na Kępę
Zdjęcie małe Widok na Pasmo Policy
Zdjęcie małe Szlak na Kępę
Zdjęcie małe Widok na Zawoję
Zdjęcie małe Widok na Pasmo Policy
Zdjęcie małe Widok na Pasmo Policy
Zdjęcie małe Szlak na Kepę
Zdjęcie małe Widok na Mosorny Groń
Zdjęcie małe Widok na Pasmo Policy
Zdjęcie małe Kosodrzewina
Zdjęcie małe Widok ze szlaku
Zdjęcie małe Szlak na Kepę

Zdjęć:420 [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ] [ 4 ] [ aktualna ] [ 6 ] [ 7 ] [ 8 ] [ 9 ] [ 10 ] [ 11 ] [ 12 ] [ 13 ] [ 14 ] [ 15 ] [ 16 ] [ 17 ] [ 18 ] [ 19 ]

[ 20 ] [ 21 ] [ 22 ] [ 23 ] [ 24 ] [ 25 ] [ 26 ] [ 27 ]

OPIS:

Na tą wycieczkę mieliśmy w ogóle nie pojechać, ponieważ mieliśmy przejść trasę w Bieszczadach z Bereżek przez Magurę Stuposiańską, Połoninę Caryńską do Ustrzyk Górnych, mieliśmy zarezerwowane miejsca noclegowe w Kremenarosie w U. G. Na drugi dzień mieliśmy pojechać drezynami rowerowymi w Ustrzykach Dolnych.
Ale w niedzielę ok. 18:00 przeglądałem pogodę i była nie za bardzo dobra, miały być przelotne deszcze, więc odwołaliśmy rezerwacje i pojechaliśmy w Beskid Żywiecki.
Mimo, że nie mieliśmy rezerwacji na busa ze Stalowej Woli do Krakowa na 3:40, jakimś cudem wziął nas i dzięki temu wycieczka została zrealizowana.
Z MDA w Krakowie pojechaliśmy o 7:00 busem (jeździ tylko w wakacje) bezpośrednio na Przełęcz Krowiarki:). Pogoda była piekna, z dobrą widocznością i była dobra temperatura do chodzenia po górach.
Na początku szliśmy cały czas przez las pod górę, bardzo dobrze przygotowanym szlakiem na szczyt Sokolica (1367), który znajduje się na wysuniętej grzędzie skalnej, dobrze widocznej ze szczytów Kępa i Gówniak. Na szlaku było dużo ludzi. Blanka miała w połowie tej drogi kryzys i później również na szczycie Sokolica:)
Ze szczytu były bardzo ładne widoki na okolice, szczególnie na Pasmo Policy i Mosorny Groń oraz Zawoję i okolice. Był z nami też misiek "Krwinek", którego wzieliśmy na drugą wycieczkę górską, żeby uczcić 100 lecie powstania PCK w Polsce (wcześniej był z nami w Bieszczadach na Małej i Wielkiej Rawce).
Dalej szliśmy cały czas szlakiem wśród kosodrzewiny, gdzie dopiero na szczycie Kępa (1521) zaczęły pojawiać się piękne widoki dookoła nas, Pasmo Policy z Cylem Hali Śmietanowej, Zawoja i okolice oraz szczyt Sokolica (1367). Misiek "Krwinek" nadal nam towarzyszył.
Do tego momentu Blanka miała różne humorki:), ale gdy szliśmy coraz wyżej i bylo coraz mniej kosodrzewiny oraz były ładne widoki Blanka robiła się coraz bardziej wesoła:)
Szliśmy normalnym tempem, czasami też przystawaliśmy, bo mama też zaczęła powoli odczuwac trudy wspinaczki.
Dalej szliśmy coraz wyżej do szczytu Gówniak (1617), kosodrzewina robiła się coraz niższa i odsłaniała piękne widoki dookoła, było dosyć ciepło, Blanka stawała się powoli wesoła i nabierała ochoty na dalszą wędrówkę:).
Zanim doszliśmy na szczyt Gówniak (1617) musieliśmy pokonać kilka podejść skalistych na kilka mniejszych górek zanim doszliśmy do szczytu Gówniak (1617). Przed szczytem i na nim było już widać dookoła Beskid Żywiecki po stronie Polskiej: Pasmo Policy, Cyl Hali Śmietanowej, Mosorny Groń, Zawoję i okoliczne szczyty Beskidu Żywieckiego, a z lewej strony wiać było Orawę na Słowacji i Jezioro Orawskie oraz zarys Tatr na Słowacji. Było bardzo zielono i bajkowo. Spotkaliśmy też na szlaku zakonnicę. Przestrzenie były odłsonięte i było już mało kosodrzewiny.
Od Gówniaka do Babiej Góry był już skalisty szlak, czasami po dużych kamieniach i głazach z pięknymi widokami dookoła. Troszkę trzeba było tutaj wykazać się cierpliwością, bo szliśmy przez kolejne wzniesienia, gdzie myśleliśmy, ze już bedzie Babia Góa, a tutaj trzeba było wspinać się na kolejne wzniesienie, trochę było to irytujące:) dla nas.
Wkońcu nasze trudy zakończyły sie powodzeniem i doszliśmy do upragnionego celu naszej podróży, ku naszej nieopisanej radości:).
Byliśmy na najwyższym szczycie Beskidu Żywieckiego- Babiej Górze zwanej też Diablakiem (1725). Był to njawyższy szczyt na jakie weszły i Blanka i moja mama w swoim życiu.
Babia Góra nazywana też jest Królową Beskidów, Kapryśną Górą i Matką Niepogód, ponieważ dosyć czesto wieje tam silny wiatr Orawiak i pada deszcz oraz jest mgła.
Ja byłem na Babiej Górze już trzeci raz, pierwszym razem z Oddziałem PTTK Rzeszów, drugim razem z Klubem PTTK "Łazik" w Stalowej Woli i teraz trzecie raz już sam zorganizowalem wycieczkę. Za każdym razme miałem dobrą pogodę i widoczność:).
Była to taka wycieczka trój pokoleniowa, mama 60 lat, ja 40 lat i Blanka 9,5 roku:). Oczywiście misiek "Krwinek" czuwał nad nami i również on uczcił na kolejnych szczytach 100 lecie powstania Polskiego Czerwonego Krzyża.
Na Babiej Górze też świętowałem swój osobisty sukces a mianowicie był to mój 15 ostatni szczyt z 15 szczytów do zdobycia z Małej Korony Beskidów. Dzięki temu zdobyłem od kwietnia 2018r. do sierpnia 2019r. Małą Koronę Beskidów (Beskid Mały, Beskid Żywiecki i Beskid Śląski)!!!!!, pod patronatem Oddziału PTTK "Podbeskidzie" Bielsko- Biała.
Był to też mój 6 szczyt z 28 do Korony Gór Polskich.
Razem z Blanką mieliśmy na naszych pelcakach naszywki z barwami Polski i godłem Polski.
Mama i Blanka zdobyły swój najwyższy dotąd szczyt w swoim życiu i do tego dały radę przejść dosyć wymagający i męczący szlak na szczyt legendę w Polskich górach.
Z Babiej Góry (1725) są piekne widoki na Orawę, Jezioro Orawskie i w oddali na Tatry na Słowacji oraz na Beskid Żywiecki, Pasmo Policy z Policą (1368), Cyl Hali Śmietanowej (1298), Mosorny Groń, Małą Babią Górę/Cyl (1515) i Niżny Cyl, Jałowiec (1110) oraz Zawoję.
Na szczycie jest też ołtarz i swego rodzaju ściana zbudowana z kamieni, chroniąca wędrowców przed Orawiakiem.
Spotkaliśmy też pana, który przez cały rok kilkanaście razy wbiega na Babią Górę.
Po dopoczynku zeszliśmy bardzo stromym zejsciem po rumowisku skalnych, co było dla Blanki i mamy nielada wyczynem:)
Następnie szliśmy cały czas w dół najpierw dosyć płasko przez Przełęcz Lodową/Zimną (1606), potem przez Kościółki (1620), gdzie cały czas towarzyszyły nam po prawej stronie widok na Zawoję i okolice, z tyłu za nami widok na Babią Górę a z lewej strony widok na Orawę na Słowacji.
Za Kościółkami zaczęliśmy schodzić dosyć stromo w dół, dosyć długo aż do Przełęczy Brona (1408), gdzie przez 5 minut lekko pokropił nas deszcz.
Mieliśmy okazję wypróbować nasze nowe pelerynki.
Po chwili przestało kropić i widać było z Przełećzy Brona (1408) piękne widoki na okolice Zawoji i Beskid Żywiecki oraz na Niżny Cyl.
Po krótkim odpoczynku ponownie schodziliśmy bardzo stromym skalistym zejściem, gdzie trzeba było schdozić powoli i uważnie, z pięknymi widokami przed nami, aż do wypłaszczenia, za którym już szliśmy cały czas przez las wśród drzew aż do Schroniska PTTK "Markowe Szczawiny".
Pierwotnie mieliśmy zejsć jeszcze do Zawoji (Markowej), żeby zdążyć na busa, ale doszedłem do wniosku, że byłoby za duże ryzyko, że nie zdążylibyśmy na busa i mama z Blanką były bardzo zmęczone ta 9km wędrówką, więc zjedliśmy zupy i wynajęliśmy miejsca noclegowe w schronisku, bez rezerwacji i poszliśmy spać.
Jest to bardzo ładne i przytulne nowe schronisko.
Blanka nauczyła się podczas tej wycieczki cierpliwości oraz wytrwalości, walki ze swoimi słabościami i dodatkowo pierwszy raz przeszła w górach trasę w ciągu 7godz. i 30min.!:) i nie poległa, chociaż miała 3 kryzysy w czasie wędrówki:)
Mama mimo swoich 60 lat również dała sobie dzielnie radę:) z wędrówką.

Autor zdjęć: Marcin Pyć